10 września, 2013

SLS, PARABENY, SILIKONY... CZYLI MINI PORADNIK POCZĄTKUJĄCEJ WŁOSOMANIACZKI


SLS, silikony oraz parabeny w kosmetykach do pielęgnacji włosów- czym są te tajemnicze i znienawidzone przez włosomaniaczki substancje?
Niecały miesiąc temu rozpoczęłam swoją walkę o piękne, zdrowe włosy. Moje włosy są długie, lecz cienkie, wysokoporowate i z tendencją do wypadania.  
Im bardziej zagłębiałam się w temat, tym większą mam świadomość tego co jest dobre dla moich włosów. Dlatego teraz pragnę podzielić się z Wami moimi informacjami i spostrzeżeniami.

Dużo się słyszy o nie koniecznie dobrych dla włosów SLS-ach, parabenach, czy sylikonach, ale czym dokładnie są te substancje i na czym polega ich szkodliwość?


Czym jest SLS?


SLS (Sodium Lauryl Sulfate) i SLES (Sodium Laureth Sulfate) są najpopularniejszymi detergentami stosowanymi w szamponach. Są to substancje odpowiedzialne za mycie i wytwarzanie piany. Substancja ta może być szczególnie niebezpieczna dla osób z wrażliwa skórą głowy. W tym przypadku mogą one wywołać podrażnienia, przesuszenie, rumień, uczulenie, a co za tym idzie – swędzenie, powstawanie strupków, a nawet i wypadanie włosów. 
Odkąd nasza świadomość o potencjalnej szkodliwości produktów i sile SLS się zwiększyła, producenci chętnie wabią nas na kosmetyki bez SLS. 
Nie wierzmy jednak na słowo temu, o czym przekonuje nas na etykiecie producent.  Prawdę, na szczęście wyczytamy w składzie :) Tam okazuje się najczęściej, że SLS’y są zastępowane przez… te same drażniące związki, z tym że pod inną nazwą!

Zamienniki/synonimy SLS (równie silnie i drażniące): Sodium laureth sulfate (SLES), Ammonium lauryl sulfate (ALS), Ammonium laureth sulfate (ALES), Sodium coco sulfate (SCS), Sodium myreth sulfate (SMS), Sodium dodecyl sulfate (SDS lub NaDS), Magnesium Laureth Sulfate (MLS), Sodium monododecyl sulfate, Sodium monolauryl sulfate, Sodium laurilsulfate, Sodium dodecanesulfate, Dodecyl alcohol, Hydrogen sulfate, Sodium salt, N-dodecyl sulfate sodium, Sulfuric acid monododecyl ester sodium salt.
Niektóre z nich są (w teorii) nieco łagodniejsze od SLS, jednak kierując się numerem CAS – w zastraszającej większości, to wciąż ten sam związek.


Parabeny.

Coraz częściej spotykamy się również z ogromniastymi napisami na kosmetykach PARABEN FREE.
Czym więc są te parabeny i dlaczego warto ich unikać?
Parabeny to konserwanty, które przedłużają życie kosmetyków, są to estry kwasu parahydroksybenzoesowego. Zadaniem parabenów jest niedopuszczanie do powstawania pleśni i blokowanie rozwoju drobnoustrojów. Dzięki temu wyroby mogą spokojnie leżeć na sklepowych półkach i zachowywać swoją świeżość oraz wątpliwą jakość. Coraz więcej badań dowodzi szkodliwości tych związków, jednak nikt nie myśli o ich wycofywaniu z produkcji. Jedyną drogą unikania parabenów jest baczne śledzenie etykiet na artykułach, które kupujemy. Musimy liczyć się z tym, że znajdziemy je w większości dostępnych na rynku produktach.
W Wielkiej Brytanii i Stanach Zjednoczonych przeprowadzono badania, w których odkryto, że guzy nowotworów u wielu pacjentek zawierały parabeny. Wyniki badań doprowadziły do postawienia tezy, że parabeny mogą powodować raka. 
Czego więc warto unikać? Methylparaben, Ethylparaben, Isopropylparaben, Propylparaben, Butylparaben, Benzylparaben, Glutaraldehyde, Hexamidine-Diisethionate, Phenol, Phenyl Mercuric Acetate, Phenyl Mercuric Borate, Benzetonium Chloride


Silikony.

Silikony to oleiste substancje które powlekają włosy, dając iluzję zdrowego blasku włosów. Dla przesuszonych włosów wydaja się magicznym składnikiem. Problem jest w tym, ze większość nie rozpuszcza się w wodzie i niektóre mogą być usunięte tylko za pomocą silnych detergentów takich jak wspomniane wcześniej SLS, które jednocześnie usuwają resztki sebum powodując, ze włosy staja się jeszcze bardziej suche i sianowate. Na pomoc przychodzą wtedy odzywki z silikonami...i kolo się zamyka. Jeżeli silikony nie zostaną usunięte, z czasem prowadzi to do ich "budowania" na włosach, które wtedy staja się przyklapnięte i trudne do ułożenia. Taka silikonowa warstwa zapobiega tez przenikaniu składników nawilżających. 

Przedstawiam Wam wykaz silikonów podzielonych na kategorie:

ROZPUSZCZLNE W WODZIE 
-dimethicone copolyol 
-lauryl methicone copolyol 
-hydrolyzed wheat protein hydroxypropyl polysiloxane 
-kazdy silikon z PEG na poczatku 

NIEROZPUSZCZALNE W WODZIE, LATWO USUWANE ZA POMOCA LAGODNYCH SZAMPONOW (np. na bazie coco betaine) 
- amodimethicone ( ktory czesto jest laczony z trideceth-12 i cetrimonium chloride co jeszcze bardziej ulatwia zmywanie) - bardzo fajny silikon Very Happy 
-dimethicone 
-dimethiconol 
-beheonoxy dimethicone 
-phenyl trimethicone 

NIEROZPUSZCZALNE W WODZIE, CIEZKO USUWANE PRZEZ LAGODNE SZAMPONY (trzeba szampon zostawic na pare minut) 
-simethicone 
-trimethicone 

WYMAGAJACE SLS-ów DO USUNIECIA 
-cyclomethicone 
-cyclopentasiloxane 
-trimethylsilylamodimethicone 
- trimethylsiloxysilicates


Podsumowanie + moje doświadczenia.


Plusy SLS – czyli, kiedy nam posłuży:
1. Podczas „kuracji” oczyszczającej nasze włosy z nadbudowanych substancji filmotwórczych (w tym silikonów),
2. Kiedy czujemy, że nasze włosy stały się obciążone, oklapnięte (szampon z SLS nada włosom objętości i uniesie u nasady [efekt push-up]),

3. Podczas świadomej pielęgnacji silikonowej, dla oczyszczenia włosów raz na dłuższy czas (na przykład raz na 2-3 tygodnie).
Plusy świadomej kuracji silikonowej.
1. Silikony świetnie się sprawują jeżeli zabezpieczamy nim końcówki. Jest to bardo fajny sposób do zabezpieczenia włosków przed szkodliwym wpływem czynników zewnętrznych.
2. Silikony chronią włoski także przed promieniowaniem UV.


Na początku mojej kuracji szamponami bez SLS-ów byłam przerażona. Po umyciu włosów  takim szamponem bez dodatkowego nakładania odżywki, maski itp obnażył się prawdziwy stan moich włosów. Włosy miałam suche, sianowate i do tego okropnie się rozczesywały... Masakra! Ale już po miesiącu kuracji mogę stwierdzić, że włosy nabrały naturalnego blasku i są po prostu zdrowsze :) Nie unikam także silikonów jak ognia, ponieważ świadoma pielęgnacja odpowiednimi silikonami, jest dobroczynna dla włosków. Oczywiście raz na 2 tyg stosuję szampon z SLS, aby dokładnie oczyścić włoski z nadbudowanego na moich włoskach filmu silikonowego.  Włosy po takiej kuracji lepiej przyjmują wszelkie składniki odżywcze. 


Jak wy dbacie o swoje włosy? Czy zwracacie uwagę na zawartość w/w substancji w kosmetykach do pielęgnacji włosów?

Czekam na Wasze komentarze.

Pozdrawiam serdecznie

Julka

17 komentarzy:

  1. Ja zwracam uwagę na skład dopiero od niedawana. Testuję różne szampony, oleje, maski/odżywki, Szukam swojego KWC :d niestety przez jeden olej testowany przeze mnie zaczęły wypadać mi włosy :(

    obserwuję :)
    http://blond-yasmin.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Często się zdarza, że po olejowaniu włosków, te wypadają jeszcze bardziej... U mnie też tak było, ale nie było to spowodowane złą reakcją na którykolwiek z olejków. Po prostu źle się zabierałam do olejowania, przez co moje włoski straciły na tym. Teraz już nie mam z tym problemu. Myślę, że jest to dobry temat na kolejnego posta ;)

      Usuń
  2. Bardzo dobry i przydatny post :) pozdrawiam :*

    OdpowiedzUsuń
  3. Pamietam jak na poczatku mojej pielegnacji wyrzucilam z domu wszystkie produkty z silikonami, bo w koncu sa takie 'zle' ale teraz na szczescie wiem kiedy moge sobie pozwolic na ich uzywanie a nawet kiedy jest to wskazane :) u siebie na blogu robilam historie wlosowa,wiec jesli masz ochote zobaczyc to serdecznie zapraszam :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Fajnie, że poruszasz ten temat, ponieważ nie chciałam być źle zrozumiana ;)
      Silikony nie są takim złem wcielonym i sama ich używam do np zabezpieczania końcówek. Ważna jest świadomość tego jak je stosować ;)
      Dzięki wielkie :*

      Usuń
    2. Dokładnie, ja też przy kiepskiej pogodzie w ten sposob je zabezpieczam. Uzywam ich nawet wtedy kiedy chce żeby moje włosy wyglądały naprawde ładnie. Ważne żeby unikać ich w produktach, ktore maja służyć do regeneracji i odżywienia włosów. :)

      Usuń
  4. Nigdy nie sprawdzałam składów ale chyba jednak zaczene;P
    Obserwuje i zapraszam:)

    OdpowiedzUsuń
  5. u mnie bez silikonów ani rusz, moje włosy je kochają:)
    obserwuje:)

    OdpowiedzUsuń
  6. Bardzo przydatny post!

    pozdrawiam :*

    OdpowiedzUsuń
  7. ja niestety nigdy nie zwracam uwagi na skład, kupuję szampon i odżywkę 1 litr, ponieważ nie mam zbyt wiele czasu na to aby odwiedzać często drogerię;) ale przydatny post:)

    obserwuję również:)

    OdpowiedzUsuń
  8. świetny blog, obserwuję!
    zapraszam do mnie http://havesomekate.blogspot.com/ :)

    OdpowiedzUsuń
  9. Świetny blog ! ;)
    Również już obserwuję i z pewnością będę wpadać tu częściej :)

    OdpowiedzUsuń
  10. interesujaco piszesz!

    rowniez obserwuje :D

    OdpowiedzUsuń
  11. bardzo interesująco piszesz ,nigdy nie zwracałam uwagi na skład produktu ,ale chyba warto zacząć :)
    pozdr i zapraszam do mnie ,może wzajemna obserwacja ?:)

    OdpowiedzUsuń
  12. Mi SLS nie straszny, ale robię przerwy w używaniu szamponów z tym składnikiem i raz na jakiś czas zastępuję SLSy łagodniejszymi środkami.

    OdpowiedzUsuń
  13. Dzięki za posta :) Przydatne info :)

    Zapraszam do mnie:
    www.WingsOfEnvy.blogspot.com

    :)

    OdpowiedzUsuń

Z ogromną przyjemnością czytam Wasze komentarze! Dziękuję za każdy jeden, ponieważ są moją motywacją do dalszej pracy. Komentarze zawierające aktywne linki będą na bieżąco usuwane. Szanujmy swoją pracę!
~~~
With great pleasure I read your comments! Thank you for every one, because they are my motivation to continue my work . Comments containing the active links will be removed on a regular basis. Respect our work!

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...